19 października 2012

Gerovital H3- pozostań młoda!

Pamiętacie moją przesyłkę od  naszej nieocenionej Malinki? Ponieważ nadal jestem na L4 stwierdziłam, że wykorzystam jeden z darów od niej.


Rączki świeżbły mnie strasznie co najpierw wypróbować, najskuteczniej kusiła mnie maseczka regenerująca (półtłusta). Kartonowe pudełko, skrywało 100 ml, miękką tubkę delikatnie pachnącej maseczki (zapach przywodzi mi na myśl krem do twarzy na zimę), która ma formę kremu. Zanim jednak opowiem Wam o jej działaniu, chciałabym krótko przedstawić dr Anę Aslan (kto jeśli nie inna kobieta wie czego tak bardzo pragniemy? Nie chcemy się zestarzeć, a przynajmniej nie chcemy zestarzeć się brzydko.). Przytoczę jej słowa, które całkowicie oddają filozofię jej pracy:

18 października 2012

Pachnące grejfrutem maliny, a na końcu niespodzianki :)

Nie było mnie tutaj dwa, długie dni i to nie dlatego, że mi się znudzilo pisanie dla Was i czytanie Waszych wpisów. Wręc z przeciwnie, blogowanie stało się dla mnie bardzo ważne, za każdym razem przeglądając Wasze blogi dowiaduję się wielu ciekawych rzeczy. Niestety, zmogła mnie podstępna grypa jelitowa i nie miałam siły siedzieć przed ekranem monitora. Dzisiaj czuję sie już zdecydowanie lepiej. Co prawda nadal jestem na lekkostrawnej diecie, ale czuję, że wracają mi siły. Wobec tego do dzieła! Dzisiaj będzie o kosmetykach  Balneokosmetyki Malinowy Zdrój, o których przeczytałam na blogu Figlującej Marty (kliknij!) i dzięki jej pozytywnej opinii oraz poziomkowych zdjęciach, kupiłam biosiarczkowy  żel głęboko oczyszczający do mycia twarzy oraz biosiarczkową maskę oczyszczająco- wygładzającą do twarzy, szyi i dekoltu.


14 października 2012

Tag z serii strasznych, czyli ile warta jest moja twarz?

Dzisiaj post, który mnie trochę przeraża. Zostałam otagowana do policzenia ile warta jest moja twarz. Czas wziąć byka za rogi i zmierzyć się z gorzką prawdą. Poniżej jest zdjęcie kosmetyków, które najczęściej używam. Nie zamieściłam kremoow do twarzy, bo w tagu chodzi tylko stricte o KOSMETYKI, których używam najczęściej. Wiadomo, że nie używam dwóch pudrów czy podkładów jednocześnie, ale w zależności od pogody, widzimisię i nastroju. Wszystkie ceny zaokrągliłam, żebym mogła łatwiej policzyć. Ok, miejmy to już za sobą ;)

12 października 2012

For every girl in da club!

Dzisiaj jest pierwsza sobota od dobrych 2 miesięcy kiedy zdecydowaliśmy się zostać w domu (wiecie, że można się za tym stęsknić?!). Ostatnia impreza była zacna, a skończyła się tak, że wolałam umrzeć niż wstać z łóżka, więc tym chętniej zamiast do miasta, wybrałam się z J. jeszcze przed obiadkiem do lasu. Zbierałam kasztany i żołędzie (Iwona, wzięłam sobie do serca Twoją propozycję, żeby robić pamperki z jesiennych darów z Twoim Jasiem. Juz ćwiczę :D ) :) Aby jednak nie było zbyt spokojnie i domowo, przedstawiam Wam dzisiejszą gwiazdę: lakier Miss Sporty  z serii Clubbing Colours. Przeglądając mojego bloga, można dostrzec, że lubię mieć pomalowane paznokcie na dość transparentny kolor. Dlaczego zdecydowałam się na ten właśnie? Bo przypomina mi kolor nieba. Jest doskonały jako baza do wzorków oraz sam. 

Wszystko co chcesz dla swoich włosów, możesz mieć za jedyne 8 złotych

Pamiętacie o moich żalach dotyczących kondycji włosów i tego jak sobie z tym zaczęłam radzić (dla zainteresowanych kliknij!)? Oprócz super odżywki i oleju rycynowego jest coś jeszcze. Odkryłam go dzięki wpisowi MissEsStyle (kliknij!), której moje włosy oraz nos są bezgranicznie wdzięczni. Przedstawiam Wam cud do włosów za 8 zł (w Naturze): 7 efektów kuracja z olejkiem arganowym, firmy Marion. Jest to pierwszy kosmetyk tej firmy w moim posiadaniu  i jeśli pozostałe też są takie fantastyczne, to zapewne niedługo zawitają w mojej szafce.


11 października 2012

Face Food, czyli nakrm swoją twarz

Tag Maliny- część druga.
Face Food  to nowa w moim zbiorze maseczka oczyszczająca z wodorostów i błota z Morza Martwego, a raczej dwie maseczki, bo sprzedawane są w dwupaku. Dość trudno je rozdzielić, podczas tej czynności rozerwałam opakowanie. Pierwsze co mnie uderzyło to specyficzny zapach. Niemiło skojarzył mi się z detergentem do mycia toalet. Na szczęście po nałożeniu na twarz jest on bardzo delikatny, utrzymuje się również po zmyciu.